Eksploracja opuszczonych miejsc – Lucień i Nowy Duninów dla fanów urbexu i niespodziewany Gostynin
by Adam · Published · Updated
Jedziemy do Płocka połazić. Przed wyjazdem, błądząc po mapach Google co ciekawego znajduje się w okolicy Płocka, zaciekawił nas pewien opuszczony ośrodek wypoczynkowy. Wyznaczamy punkt nr 1 i ruszamy! Później się zobaczy 🙂
Gostynin
Gostynin? Ale przecież miał być ośrodek? Ale jak to bywa podczas naszych wypadów, lądujemy gdzie popadnie. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy Zamku Gostynińskim (NIE GOSTYŃSKIM). Pokręciliśmy się trochę wokół zamku i jeziora Zamkowego. Później krótki spacer po Rezerwacie Dybanka, postanowiliśmy zerknąć również na plażę nad jeziorem Bartoszewo i ruszyliśmy dalej. Czasami to właśnie takie niespodziewane miejsca są najlepszymi przystankami!
Zamek Gostyniński - kilka informacji w pigułce
Gostynin powstał między VI a VIII wiekiem jako gród na ważnym szlaku handlowym. W XIV wieku za Siemowita III rozpoczęto budowę zamku, a w 1382 roku Siemowit IV nadał miastu prawa miejskie. W 1612 roku na zamku więziono cara Wasyla Szujskiego, który trafił do polskiej niewoli po tzw. hołdzie ruskim w 1611 roku – symbolicznym akcie poddania się Rosji Rzeczypospolitej po jej militarnych zwycięstwach. Uwięzienie Szujskiego podkreślało dominację Polski nad Rosją, a jego śmierć w Gostyninie oznaczała upadek jego dynastii. Po zniszczeniach w czasie wojen szwedzkich i pożarze w 1809 roku miasto podupadło. W XIX wieku ruiny zamku odbudowano jako kościół, a dziś pełni on funkcje hotelowe i konferencyjne.
Rezerwat przyrody Dybanka nad jeziorem Bratoszewo
Rezerwat przyrody nieożywionej Oz Gostyniński, utworzony 1 lipca 1988 roku, obejmuje 29,08 ha i chroni unikalne wzgórze polodowcowe – oz, powstałe podczas zlodowacenia północnopolskiego. Najwyższy punkt, Góra Dybanka (Łyska), wznosi się na 121,5 m n.p.m., co czyni go najwyższym wzniesieniem w okolicach Gostynina. Dybanka ma formę krętego wału o długości 14 km i składa się głównie z piasków, żwirów i cienkiej warstwy gliny zwałowej. Wzgórze porasta las, a w jego pobliżu znajdują się jeziora rynnowe. W przeszłości Góra Dybanka była popularnym motywem pocztówek, szczególnie przed 1945 rokiem. Nazwa związana jest z legendą o zbójcach, którzy czekali na kupców. Istnieją także opowieści o podziemnych tunelach łączących wzgórze z gostynińskim zamkiem.
Ośrodek wypoczynkowy „Lucień”
I dojechaliśmy. Stanęliśmy koło jakiegoś baru, ale jak karmią, to nie wiem. Nie daleko plaża, ale tam pójdziemy później. Najpierw trzeba znaleźć wejście na teren obiektów i trochę poeksplorować. Uwielbiam łażenie po opuszczonych budynkach, gruzach, bunkrach i innych zakrzaczonych obiektach. Basia zazwyczaj również zafascynowana dotrzymuje mi kroku, ale robi to z większą ostrożnością.
Czas na Urbex! Weszliśmy… No bez wątpienia musiało to robić kiedyś niesamowite wrażenie. Ośrodek wypoczynkowy „Lucień” zadziwia już na starcie swoim niecodziennym wyglądem. Wielka szkoda, że nie trafiliśmy tu wcześniej, bo oglądając fotki w Internecie ludzie, a w sumie nie ludzie a wandale niszczą go coraz bardziej… Nie mniej jednak, jest klimacik. Przechodząc tunelami z okrąglaka do okrąglaka wyobrażamy sobie jak mogło to wyglądać w latach świetności. Pewnie wielu ciekawi kiedy ten ośrodek powstał, może ktoś z czytających pamięta lub może jeszcze był gościem? Otóż z tego co udało mi się ustalić, powstał w latach 1974–1975, niektóre źródła podają lata 60-te, ale myślę, że zrobiłem lepszy research 😉
Zaprojektowany był na zlecenie Zakładu Przemysłu Lniarskiego. Kiedyś, większe zakłady miały swoje ośrodki, gdzie pracownicy z rodzinami miały możliwość spędzenia urlopu. Samych okrąglaków mamy trzy (ponoć miał powstać jeszcze jeden) oraz budynek, który był jednocześnie wejściem oraz zapleczem. Żyrardowskie Zakłady Przemysłu Lniarskiego upadły w 1997r., a wraz z nimi ośrodek. Ośrodek miał jednak więcej szczęścia i trafił w inne ręce, co pozwoliło mu funkcjonować aż do 2007 roku. Niestety, jego działalność zakończyła się z powodu wysokich kosztów utrzymania oraz konieczności przeprowadzenia kosztownych remontów.
Po zwiedzaniu zatrzymaliśmy się na małej plaży nad Jeziorem Lucieńskim. Zjedliśmy owoce na kocu, chwilę odpoczęliśmy i ruszyliśmy dalej. Myślę, że jeszcze tu wrócimy, tym razem na rower. Patrząc na mapy, okolica ma spory potencjał – oprócz Jeziora Lucieńskiego jest tu również Jezioro Białe z plażami wokół. Może uda się kiedyś objechać oba jeziora? Zobaczymy 🙂
Nowy Duninów - zespół pałacowo-parkowy
Zameczek Neogotycki - Nowy Duninów
Jedziemy dalej, na mapach – Nowy Duninów, tam też jest jakiś zameczek i ruiny. Czyli dziś klimat urbexowy. W Duninowie zastaliśmy zamek, a konkretnie Zameczek Neogotycki z XIXw. Z tablicy informacyjnej przy zamku, możemy dowiedzieć się między innymi, że budowla powstała w latach 1835 – 1840 i, że nigdy nie został ukończony. Zameczek w przeszłości spełniał wiele rozmaitych funkcji, takich jak kaplica ewangelicko – augsburska czy po drugiej wojnie światowe, działał jako kino i hotel PTTK.
Od 1959r. Zameczek wpisany jest do rejestru zabytków. Na dzień dzisiejszy, pełni funkcję mieszkalną i znajduje się w rękach prywatnych.
Neorenesansowy Pałac Główny / Pałac właściwy - Nowy Duninów
Do Zameczku niestety nie udało się wejść, ale do Pałacu już tak. Niestety popadł on w dużo większą ruinę niż okrąglaki z Mikałówka. Pałac został wzniesiony w latach 1862 – 1876r. W latach 1945 do 1994 mieściła się w nim szkoła podstawowa.
Pałacyk Myśliwski - Nowy Duninów
Wszystkie trzy budowle wraz z parkiem, który przetrwał jedynie we fragmentach, tworzą zespół pałacowo-parkowy zrealizowany dzięki rodzinie Ike-Dunikowskich. Byli oni właścicielami posiadłości aż do 1939 roku.
Port Nowy Duninów
Po obejrzeniu budyneczków, można jeszcze pospacerować po porcie, który też jest całkiem urokliwy. Dużo zieleni wokół. Można nawet rzucić koc i zrobić sobie piknik.
Podsumowując Nowy Duninów
Podsumowując, Nowy Duninów raczej nie jest miejscem, dla którego warto specjalnie ruszać w drogę. Natomiast jeśli już wybierasz się do Okrąglaków – a tam akurat warto się wybrać – to szkoda byłoby tu nie zajrzeć choć na chwilę. My ruszamy dalej.
Ruszamy dalej. Jedziemy do Płocka
Dojechaliśmy do Płocka, ale tym razem nie planujemy zgłębiać miasta. Pospacerujemy chwilę, bo już sporo czasu dziś „zmarudziliśmy”, a poza tym – Płock to miejsce, do którego na pewno jeszcze wrócimy, choć do tej pory, już klika razy tu byliśmy.
Początkowo chciałem dodać krótki opis miasta, ale doszedłem do wniosku, że Płock zasługuje na osobny wpis. To dobry powód, by wrócić i odkryć go na nowo.
























